„Pan Tadeusz” jako studium polskości

Jacy jesteśmy? W naszej epopei narodowej możemy się przejrzeć jak w lustrze. I choć czytanie tego dzieła może wydawać się trudne ze względu na archaiczny język i wierszowaną formę, zdecydowanie warto to zrobić, by zdać sobie sprawę, że jako naród wciąż jesteśmy tacy sami, mimo zmieniających się warunków.

Kochamy symbole i wartości patriotyczne

Wciąż z sentymentem powracamy do przeszłości. Już w księdze pierwszej razem z Tadeuszem, który właśnie powrócił ze szkół, zwiedzamy dwór w Soplicowie. Na ścianach wiszą obrazy przedstawiające bohaterów narodowych: Kościuszki, Rejtana, Jasińskiego i Korsaka. Zegar, znak upływającego czasu, wygrywa miłą melodię Mazurka Dąbrowskiego. Nie był on jeszcze wtedy oficjalnym hymnem, ale już łączył Polaków wokół nadziei na odzyskanie wolności.

Samo imię tytułowego bohatera zostało mu nadane na cześć Tadeusza Kościuszki, przywódcy powstania z 1794 roku.

Przywiązanie do symboli i bohaterów narodowych widać też w zachowaniu księdza Robaka, który częstuje tabaką ze specjalnej, wartościowej tabakiery. Jej wartość polega przede wszystkim na tym, że z niej „Pan jenerał Dąbrowski zażył razy cztery”.

I widać to także w koncercie nad koncertami, kiedy Jankiel muzyką opowiada o Konstytucji Trzeciego Maja i potem o targowickiej zdradzie, i o krwawych walkach na szańcach Pragi. Koncert kończą dźwięki Mazurka Dąbrowskiego, pozostawiając i grającego, i słuchaczy w stanie głębokiego wzruszenia.

Jesteśmy gościnni

Brama do majątku w Soplicowie była zawsze otwarta na znak, „że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza”. Wystawne uczty i bogate stoły są charakterystyczne dla naszej kultury. Już od czasów Jana Kazimierza, który uregulował prawa Żydów w Królestwie Polskim, znani byliśmy także z otwartości i tolerancji. Przykładem zasymilowanego i bardzo szanowanego Żyda w „Panu Tadeuszu” jest Jankiel.

Było cymbalistów wielu,

Ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu

(Jankiel przez całą zimę nie wiedzieć gdzie bawił,

Teraz się nagle z głównym sztabem wojska zjawił).

Wiedzą wszyscy, że mu nikt na tym instrumencie

Nie wyrówna w biegłości, w guście i w talencie.

Z tego fragmentu wynika także, że Jankiel był zaangażowany w walkę o wolność ojczyzny.

Och, wiemy, że teraz nie wszyscy Polacy są równie gościnni jak bohaterowie Mickiewiczowskiej epopei. Och, przykro mi niezmiernie i wstyd za tych z nas, którzy pod biało-czerwonymi sztandarami głoszą hasła pełne nietolerancji i nienawiści dla innych nacji. Może grzechy przeszłości to z nami zrobiły? Strach, zawiść, nieuctwo i głupota potrafią przywieść człowieka to strasznych rzeczy, do zbrodni. A my mamy obowiązek pamiętać, mamy obowiązek pomagać, mamy obowiązek kochać.

Lubimy dobrze zjeść i wypić

Na kartachPana Tadeusza” znajdziemy sporo smacznych kawałków. Wybaczcie słabą metaforę;) Mamy tu słynny przepis na bigos, jest spory ustęp o tradycji parzenia kawy. W każdym porządnym domu pracowała kawiarka, specjalna osoba zajmująca się wyłącznie przygotowywaniem tego wspaniałego napoju. Teraz mamy tylko ekspresy do kawy, za to są bardziej powszechne, a tradycja picia kawy jest oczywiście wciąż silna w narodzie:) 

Stół to centrum biesiad, spotkań, a wywrócenie stołu symbolizuje przerwanie zgody i wspólnoty. Potrawą można ugościć, ale czasem też obrazić. Tak było w przypadku Jacka Soplicy, któremu podano „czarną polewkę” na znak, że jego zamiar oświadczyn Ewie Horeszkównie nie jest mile widziany.

Pozyskiwanie jedzenia podczas polowań czy grzybobrania również zostało przedstawione jako sposób na wspólną zabawę, wspólne przeżywanie. Mickiewicz barwnie opisał pola i bogactwo upraw, plastycznie przedstawił warzywny ogródek Zosi. Oj, stało się to przyczyną krytycznych i złośliwych uwag, że poezja Mickiewicza jest „kapuściana”. Cóż, nie oceniajmy. Może czasem warto jednak dotknąć ziemi;)

Dość że w Polsce tradycyjnie stół musi się uginać od potraw, a i mocniejszych trunków zabraknąć nie może. Te ostatnie są prawie zawsze przyczynkiem do kłótni, a czasem powodem sromotnej klęski i wstydu. Tak było, kiedy pijana szlachta została związana i upokorzona przez oddział majora Płuta.

Mądry Polak po szkodzie

To znane przysłowie bardzo dobrze oddaje kolejną charakterystyczną dla nas cechę. Kierowani emocjami na ślepo i za wszelka cenę próbujemydojść sprawiedliwości, ale często dzieje się to  bez udziału rozumu. Idealnie oddaje ten stan organizowanie zajazdu na Soplicowo. Hrabia i klucznik Gerwazy przy udziale szlachty zaściankowej Dobrzyńskich planują zbrojnie odebrać zamek, który stał się kością niezgody pomiędzy nimi i Sędzią. Jakże łatwo było rozpalić te, chciałoby się rzec, puste i znudzone szlacheckie głowy! Nawet mądry, znany i poważany wśród Dobrzyńskich Maciek nie umiał ostudzić chęci napaści na Soplicowo. Inna rzecz, że gdy wszyscy znaleźli się w zagrożeniu Moskali, potrafili się zjednoczyć i ramię w ramię walczyć. Aż chciałoby się powiedzieć: nas to nic nie łączy tak mocno, jak wspólny wróg.

Nie wiem, czy ta niechęć żywiona do sąsiada to typowo polska cecha. Niestety wiele razy sama zaobserwowałam czy nawet doświadczyłam tego: „nieważne, że ja nie mam krowy, ważne, żeby sąsiadowi zdechła”. Jakie to śmieszne, jakie straszne, jakie nasze…

Kochajmy się!

Taki tytuł nosi ostatnia księga. Moją uwagę zwróciła forma trybu rozkazującego. Więc jest ten tytuł apelem do naszych, jakże często zakutych łbów, lecz gorących serc. Bo w gruncie rzeczy jesteśmy serdeczni, dobrzy, potrafimy z humorem i optymizmem patrzeć w przyszłość mimo skłonności do narzekań.

Ode mnie płynie jeszcze apel taki: Poznajmy się! Poznajmy się na sobie. Przejrzyjmy się w lustrze literatury, wybaczmy sobie i bądźmy z siebie dumni, wiedząc, że jest z czego. Za tydzień wielkie narodowe święto, 11 Listopada – setna rocznica odzyskania wolności. Pomyślmy dobrze o sobie. Pomyślmy dobrze o innych.

Dodaj komentarz