Jak napisać przemówienie?

Retoryka czyli sztuka wygłaszania przemówień narodziła się i rozkwitła już w starożytności. Dobry mówca potrafi porwać tłumy, przekonać do swoich racji, wpłynąć na innych i osiągać nawet najbardziej wyrafinowane cele. Oratorskie wystąpienie publiczne wymaga odwagi, pewności siebie, merytorycznego przygotowania i znajomości kilku przynajmniej chwytów retorycznych.

Przemówienie jako forma pisemna może się pojawić na egzaminie. W pewnym sensie przypomina rozprawkę, bo tu również chodzi o przedstawienie swoich racji i przekonanie do nich. Poza tym przemówienie powinno być uporządkowane, a mówca musi prowadzić swoich słuchaczy do jedynie słusznych wniosków. Dokładnie do takich, na jakich mu zależy.

Budowa przemówienia

W zależności od naszych umiejętności pisarskich możemy wybrać jedną z możliwości. Łatwiejsze wydaje się postawienie tezy, a następnie dowodzenie jej słuszności poprzez argumenty i przykłady. Możemy także, choć to bardziej wyrafinowany sposób, wyjść od hipotezy, a później rozważyć problem, przeanalizować argumenty i kontrargumenty i na koniec wyciągnąć wnioski i postawić tezę. Jeśli chodzi o budowę, przemówienie wygląda więc tak samo jak rozprawka.

Środki retoryczne w przemówieniu

  • Zwroty do adresata – w zależności od informacji w temacie może to być: Szanowni Państwo albo Koledzy, albo Drodzy uczniowie lub podobnie. Bezpośrednie zwroty do adresata stosujemy nie tylko na początku, ale także w trakcie przemówienia kilkakrotnie.
  • Pytania retoryczne – mają one skłonić do refleksji, przykuć uwagę.
  • Powtórzenia – użyte celowo podkreślają wagę naszych słów.
  • Wyliczenia – porządkują wypowiedź.
  • Wykrzyknienia – dynamizują wypowiedź. 

W przemówieniu dominuje perswazyjna, ekspresywna i fatyczna funkcja języka. Chcemy przecież wyrazić emocje, wpłynąć na odbiorcę i utrzymać z nim kontakt. Oczywiście, pisząc wypracowanie egzaminacyjne z języka polskiego, musimy się wykazać wiedzą polonistyczną, więc merytoryka jest równie ważna jak forma. Swoją wiedzę na temat funkcji języka możesz uzupełnić, klikając tutaj.

Dobry mówca nie narzuca swojego zdania, lecz prowadzi słuchacza czy czytelnika, pozwala mu się odwołać do znanych doświadczeń oraz do wyobraźni, rozszerza pole widzenia poprzez ciekawostki, dygresje, anegdoty. 

Przykłady przemówień 

Jak się uczyć, to najlepiej od mistrzów. W tym wypadku od mistrzyń.

Analizę świetnego noblowskiego przemówienia Olgi Tokarczuk możesz przeczytać tutaj.

Zamieszczam także fragmenty noblowskiego przemówienia Wisławy Szymborskiej:

Poeta I Świat

Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą … Ale czuję, że i następne zdania będą trudne, trzecie, szóste, dziesiąte, aż do ostatniego, ponieważ mam mówić o poezji. Na ten temat wypowiadam się rzadko, prawie wcale. I zawsze towarzyszyło mi przekonanie, że nie robię tego najlepiej. Dlatego mój odczyt nie będzie zbyt długi. Wszelka niedoskonałość lżejsza jest do zniesienia, jeśli podaje się ją w małych dawkach.

Dzisiejszy poeta jest sceptyczny i podejrzliwy nawet ń a może przede wszystkim ń wobec samego siebie. Z niechęcią oświadcza publicznie, że jest poetą jakby się tego trochę wstydził. Ale w naszej krzykliwej epoce dużo łatwiej przyznać się do własnych wad, jeżeli tylko prezentują się efektownie, a dużo trudniej do zalet, bo są głębiej ukryte, i w które samemu nie do końca się wierzy … W różnych ankietach czy rozmowach z przypadkowymi ludźmi, kiedy poecie już koniecznie wypada określić swoje zajęcie, podaje on ogólnikowe “literat” albo wymienia nazwę dodatkowo wykonywanej pracy. Wiadomość, że mają do czynienia z poetą, przyjmowana jest przez urzędników czy współpasażerów autobusu z lekkim niedowierzaniem i zaniepokojeniem. Przypuszczam, że i filozof budzi podobne zakłopotanie. Jest jednak w lepszym położeniu, bo najczęściej ma możność ozdobienia swojej profesji jakimś tytułem naukowym. Profesor filozofii to brzmi już dużo poważniej.

Nie ma jednak profesorów poezji. To by przecież znaczyło, że jest to zatrudnienie wymagające specjalistycznych studiów, regularnie zdawanych egzaminów, rozpraw teoretycznych wzbogaconych bibliografią i odnośnikami, a wreszcie uroczyście otrzymywanych dyplomów. A to z kolei oznaczałoby, że po to, żeby zostać poetą, nie wystarczą kartki papieru zapisane choćby najświetniejszymi wierszami, konieczny jest i to przede wszystkim, jakiś papierek z pieczątką. Przypomnijmy sobie, że na takiej właśnie podstawie skazano na zesłanie chlubę poezji rosyjskiej, późniejszego Noblistę, Josifa Brodskiego. Uznano go za “pasożyta”, ponieważ nie miał urzędowego zaświadczenia, że wolno mu być poetą …

(…)

Rzecz charakterystyczna. Produkuje się ciągle dużo biograficznych filmów o wielkich uczonych i wielkich artystach. Zadaniem ambitniejszych reżyserów jest wiarygodne przedstawienie procesu twórczego, który w rezultacie prowadził do ważnych odkryć naukowych czy powstawania najsłynniejszych dzieł sztuki. Można z jakim takim sukcesem ukazać pracę niektórych uczonych: laboratoria, przeróżne przyrządy, mechanizmy wprowadzone w ruch są zdolne przez pewien czas utrzymać uwagę widzów. Ponadto bardzo dramatyczne bywają chwile niepewności, czy powtarzany po raz tysiączny eksperyment, z drobną tylko modyfikacją, przyniesie wreszcie spodziewany wynik. Widowiskowe potrafią być filmy o malarzach ń można odtworzyć wszystkie fazy powstawania obrazu od początkowej kreski do ostatniego dotknięcia pędzla. Filmy o kompozytorach wypełnia muzyka od pierwszych taktów, które twórca słyszy w sobie, aż do dojrzałej formy dzieła rozpisanego na instrumenty. Wszystko to jest w dalszym ciągu naiwne i nic nie mówi o tym dziwnym stanie ducha, zwanym popularnie natchnieniem, ale przynajmniej jest co oglądać i jest czego słuchać.

Najgorzej z poetami. Ich praca jest beznadziejnie niefotogeniczna. Człowiek siedzi przy stole albo leży na kanapie, wpatruje się nieruchomym wzrokiem w ścianę albo w sufit, od czasu do czasu napisze siedem wersów, z czego jeden po kwadransie skreśli, i znów upływa godzina, w której nic się nie dzieje … Jaki widz wytrzymałby oglądanie czegoś takiego?

(…)

Tutaj jednak mogą się w słuchaczach zbudzić wątpliwości. Rozmaici oprawcy, dyktatorzy, fanatycy, demagodzy walczący o władzę przy pomocy kilku byle głośno wykrzykiwanych haseł, także lubią swoją pracę i także wykonują ją z gorliwą pomysłowością. No tak, ale oni “wiedzą”. Wiedzą, a to, co wiedzą, wystarcza im raz na zawsze. Niczego ponad to nie są ciekawi, bo to mogłoby osłabić siłę ich argumentów. A wszelka wiedza, która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się w szybkim czasie martwa, traci temperaturę sprzyjającą życiu. W najskrajniejszych przypadkach, o czym dobrze wiadomo z historii dawnej i współczesnej, potrafi być nawet śmiertelnie groźna dla społeczeństw.

Dlatego tak wysoko sobie cenię dwa małe słowa: “nie wiem”. Małe, ale mocno uskrzydlone. Rozszerzające nam życie na obszary, które mieszczą się w nas samych i obszary, w których zawieszona jest nasza nikła Ziemia. Gdyby Izaak Newton nie powiedział sobie “nie wiem”, jabłka w ogródku mogłyby spadać na jego oczach jak grad, a on w najlepszym razie schylałby się po nie i zjadał z apetytem. Gdyby moja rodaczka Maria Skłodowska-Curie nie powiedziała sobie “nie wiem”, zostałaby pewnie nauczycielką chemii na pensji dla panienek z dobrych domów, i na tej ń skądinąd zacnej ń pracy upłynęłoby jej życie. Ale powtarzała sobie “nie wiem” i te właśnie słowa przywiodły ją, i to dwukrotnie, do Sztokholmu, gdzie ludzi o duchu niespokojnym i wiecznie poszukującym nagradza się Nagrodą Nobla.

Poeta również, jeśli jest prawdziwym poetą, musi ciągle powtarzać sobie “nie wiem”. Każdym utworem próbuje na to odpowiedzieć, ale kiedy tylko postawi kropkę, już ogarnia go wahanie, już zaczyna sobie zdawać sprawę, że jest to odpowiedź tymczasowa i absolutnie niewystarczająca. Więc próbuje jeszcze raz i jeszcze raz, a potem te kolejne dowody jego niezadowolenia z siebie historycy literatury zepną wielkim spinaczem i nazywać będą “dorobkiem” …

(…)

Wygląda na to, że poeci będą mieli zawsze dużo do roboty.

Cały tekst każdy zainteresowany znajdzie bez trudu w internecie:) Można również odszukać i przeczytać słynną “Obronę Sokratesa” Platona i zwrócić uwagę na środki retoryczne tam użyte.

W 2020 roku przemówienie pojawiło się na egzaminie ósmoklasisty jako jeden z tematów wypracowań do wyboru. Temat ten brzmiał: Napisz przemówienie skierowane do koleżanek i kolegów, w którym przekonasz słuchaczy, że książki mogą być źródłem mądrości. W wypracowaniu odwołaj się do wybranej lektury obowiązkowej oraz innego utworu literackiego i wykaż, że ich przeczytanie może uczynić czytelnika mądrzejszym.

Bardzo przyjemny temat, czyż nie? Przecież “kto czyta książki, żyje podwójnie”, poznaje złożoność świata, rozwija wyobraźnię i uczy się.

Dodaj komentarz