Motyw wędrówki

„Wędrówką jedną życie jest człowieka” pisał Edward Stachura, nawiązując do utrwalonego w literaturze motywu. Wędrujemy od kołyski aż po grób, a pokonywanie tej drogi jest metaforą życia i sensem samym w sobie.

Motyw wędrówki jest bardzo często wykorzystywany w literaturze i sztuce, ponieważ jest to bardzo dobry sposób na ukazanie bohatera. To próba jego charakteru, test radzenia sobie wobec nieprzewidzianych zdarzeń. Nie bez powodu mówi się, że podróże kształcą. Dzięki nim człowiek zdobywa doświadczenie i wiedzę, zmienia się, dorośleje. 

Wędrówkę można odbywać z własnej woli, w poszukiwaniu szczęścia czy z ciekawości. Bywa też, że jej początkiem jest ucieczka czy wygnanie i wtedy nabiera ponurych emigracyjnych odcieni z domieszką cierpienia i tęsknoty.

Wędrówka w Biblii

Można powiedzieć, że wielkie wędrowanie zaczęło się od wygnania Adama i Ewy z Raju. Odtąd los człowieka związany jest z ruchem i poszukiwaniem. 

Kain po zabiciu Abla został naznaczony piętnem mordercy i skazany przez Boga na tułaczkę po świecie. 

Warto wspomnieć o wędrówce Narodu Wybranego do Ziemi Obiecanej pod przewodnictwem Mojżesza, która została opisana w Księdze Wyjścia Starego Testamentu. 

Również w Nowym Testamencie czytamy o Nauczycielu, który wędrował wraz z grupą uczniów, by nieść ludziom nowe przykazanie – przykazanie miłości. Ostatnim etapem jego wędrówki była droga na górę zwaną Golgotą, gdzie został ukrzyżowany.

Jedną z przypowieści Nowego Testamentu jest historia syna marnotrawnego, który po długiej tułaczce, powrócił do rodzinnego domu. Czuł się upokorzony i pełen winy. Nauczył się jednak, że szczera skrucha pozwoli mu rozpocząć nowe, lepsze życie.

Motyw podróży w Odysei Homera

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Bywają jednak powroty długie i trudne. Do takich należał powrót Odyseusza do Itaki po bitwie trojańskiej. Nikt poza wierną żoną Penelopą nie wierzył już w szczęśliwy powrót Odysa. A jednak strudzony żeglarz dokonał niemożliwego i dzięki wsparciu bogów po 20 latach zawitał z powrotem w swoim królestwie.

Dobrym kontekstem do podróży Odyseusza jest wiersz Leopolda Staffa pt „Odys”:

Niech cię nie nie­po­ko­ją 
Cier­pie­nia twe i błę­dy. 
Wszę­dy są dro­gi pro­ste 
Lecz i ma­now­ce wszę­dy. 

O to cho­dzi je­dy­nie, 
By na­przód wciąż iść śmia­ło, 
Bo za­wsze się do­cho­dzi 
Gdzie in­dziej, niż się chcia­ło. 

Zo­sta­nie ka­mień z na­pi­sem: 
Tu leży taki i taki. 
Każ­dy z nas jest Ody­sem, 
Co wra­ca do swej Ita­ki. 

Droga jest więc wartością samą w sobie. Trzeba mobilizować siły i iść do przodu pomimo cierpienia czy popełnionych błędów. 

Wędrówka jako tułaczka

To chyba najgorszy, bo niechciany rodzaj bycia w drodze. Bliski jest pokoleniu romantyków, którzy doświadczyli trudów emigracji. 

Echa wygnania i tęsknoty za krajem brzmią w Sonetach Mickiewicza. Czytając „Pana Tadeusza”, poznajemy losy Jacka Soplicy, który po latach wraca do Soplicowa jako ksiądz Robak, człowiek kompletnie odmieniony, tajemniczy emisariusz. Wcale nie przypomina już szlachcica zawadiaki. Jednak w swojej niedoli udaje mu się znaleźć cel życia, którym jest walka o wolność ojczyzny. 

Smutek i żal za daleką ojczyzną odnajdujemy w Hymnie Słowackiego:

Smutno mi Boże! Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą,
Przede mną gasisz w lazurowéj wodzie
Gwiazdę ognistą,
Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,
Smutno mi Boże!
II.
Jak puste kłosy, z podniesiona głową,
Stoję rozkoszy próżen i dosytu,
Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
 Ciszę błękitu:
Ale przed tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi Boże!
III.
Jako na matki odejście się żali
Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali
Ostatnie błyski,
Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
Smutno mi Boże!
IV.
Dzisiaj na wielkiém morzu obłąkany,
Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem,
Widziałem lotne w powietrzu bociany
Długim szeregiem.
Żem je znał kiedyś na polskim ugorze,
Smutno mi Boże!
V.
Żem często dumał nad mogiłą ludzi
Żem prawie nie znał rodzinnego domu,
Żem był jak pielgrzym co się w drodze trudzi
Przy blaskach gromu,
Że nie wiem gdzie się w mogiłę położę,
 Smutno mi Boże!
VI.
Ty będziesz widział moje białe kości
W straż nie oddane kolumnowym czołom:
Alem jest jako człowiek co zazdrości
Mogił, popiołom…
Więc że mieć będę niespokojne łoże,
Smutno mi Boże!
VII.
Kazano w kraju niewinnéj dziecinie
Modlić się za mnie codzień… a ja przecie
Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,
 Płynąc po świecie…
Więc że modlitwa dziecka nic nie może,
Smutno mi Boże!
VIII.
Na tęczę blasków, którą tak ogromnie
Anieli twoi w niebie rozpostarli,
Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie
Patrzący — marli.
Nim się przed moją nicością ukorzę,
Smutno mi Boże!

Pisałem o zachodzie słońca, na
morzu przed Alexandryą.

Podmiot liryczny nie znajduje radości w pięknie otaczającego go świata. Wszystko co widzi, przywodzi na myśl obrazy z ojczyzny, do której nie można powrócić. 

W literaturze romantyzmu bardzo popularna  stała się postać samotnego, skazanego na beznadziejną tułaczkę wędrowca. Ale i kolejna epoka nie porzuciła tego motywu. 

Warto tu wspomnieć o Skawińskim, bohaterze noweli Sienkiewicza „Latarnik”. Ten stary tułacz opuścił kraj po upadku powstania listopadowego. Odcięty na zawsze od korzeni nigdzie nie mógł na dłużej zagrzać miejsca i zaznać szczęścia. Chociaż sam sobie do końca tego nie uświadamiał, to właśnie tęsknota za ojczyzną odbierała mu radość życia i kolejne szanse na spokój. 

Podróżować, by odkryć treść życia

Mały Książę z książki Antoine de Saint Exupery’ego podejmuje wędrówkę, bo nie jest pewien swoich uczuć do Róży. Odwiedza różne planety i poznaje wiele dorosłych osób, a wszystkie są samotne, zagubione i nieszczęśliwe. Na Ziemi przeżywa kolejne rozczarowanie. Okazuje się, że jego Róża nie jest jedyna na świecie! Dzięki Lisowi, którego oswoił, bohater poznał wartość przyjaźni. Zrozumiał też w końcu, jak wielkie znaczenie w życiu ma miłość. Zatęsknił za Różą, pojął, że dla niego jednak jest jedyna, bo to jej poświęcał czas, dbał o nią. To do niej był najprawdziwiej przywiązany. 

Ciężkie wyprawy z happy endem

Pewnie wielu z Was przywołało właśnie w pamięci postać Frodo z „Władcy pierścieni” zmagającego się z ciężkim brzemieniem w drodze do Mordoru. Wcześniej jego wuj Bilbo Baggins również przeżył przygodę, która zupełnie go odmieniła. Obaj szczęśliwie  powrócili do Shire’u i mogli cieszyć się uznaniem przyjaciół. W czasie wędrówki zyskali mądrość, odwagę, wytrwałość i odporność. 

Oprócz literackich podróżników warto wspomnieć takich odkrywców jak Krzysztof Kolumb, Marco Polo czy Vasco da Gama. Ich plany i podróże chociaż początkowo trudne do zrealizowania ostatecznie przyczyniły się do rozwoju naszej cywilizacji. 

Jako ludzie odbywamy podróże nie tylko z miejsca na miejsce, ale także podróże wewnętrzne, które także nas rozwijają i uwrażliwiają. Droga, jaka by ona nie była, jest sensem życia. Upadki i wzloty, i wszystko, co spotykamy na drodze życia, ma znaczenie i jest nauką na przyszłość. Więc warto powtórzyć za Stachurą: „Dopóki sił będę szedł, będę biegł. Nie dam się!”

Dodaj komentarz