Strach

Od kilku dni chodzę z tym tematem w głowie. Zastanawiam się, jak motyw strachu traktowany jest w literaturze i w języku. Czy strach jest dobry, czy zły? Czy wolno nam się bać? Czy jest taki strach, którego nie zaakceptujemy i taki, który usprawiedliwimy? 

We współczesnym świecie dominuje tyrania optymizmu i pozytywnego myślenia. “Musisz tylko uwierzyć!” “Dasz radę!” – słyszymy zewsząd. Ostatnio jednak, kiedy mamy do czynienia z realnym zagrożeniem naszego względnego dobrostanu, zdrowia i życia, na powierzchnię wypływa brzydsza gęba ludzkości czyli strach. Ta emocja wyzwala w ludziach skrajne reakcje od ucieczki i chowania się po agresję. Na szczęście nie musimy dosłownie walczyć na przykład o jedzenie, ale małej próbki dramy tego rodzaju doświadczyliśmy na początku izolacji. Obyśmy tylko nie musieli na serio zdawać egzaminu z człowieczeństwa, bo chyba nie zdamy. 

Strach jest trudną emocją. Od dziecka słyszymy sprzeczne komunikaty: nie bój się, ale uważaj, bądź dzielny, ale lepiej tak nie rób. Potem poznajemy baśnie, które uczą, że warto być odważnym. Złe, straszne czarownice i smoki można pokonać, a dobro zwycięża. Może z tego powodu lubimy kontrolowany strach, lubimy oglądać horrory, bo wiemy, że to tylko fikcja i jesteśmy bezpieczni.

Literatura nie jest łaskawa dla strachu. Jest on przedstawiany jako synonim słabości, źródło zła. Człowiek podszyty tchórzem nie będzie lojalny, nie  będzie skłonny do poświęcenia, już prędzej do zbrodni. Balladyna ze strachu, że jej postępek się wyda, mordowała kolejnych świadków swoich zbrodni. Podobnie Pani z ballady „Lilije” szukała sposobu, żeby pozbyć się lęków, ale tak bardzo bała się konsekwencji swojej zdrady i zbrodni, że nie chciała, by Pustelnik wskrzesił jej męża. Starzec odkrywszy te intencje, zwrócił się do niej z wyrzutem: „Więc ci nie żal rozboju, ale tylko strach kary?” 

Nie jesteśmy skłonni do usprawiedliwiania tego rodzaju strachu.

Literatura faktu pokazuje różne postawy w obliczu skrajnego zagrożenia. Janek Bytnar z książki „Kamienie na szaniec” wygrał ze strachem o własne życie i nie zdradził tajemnic konspiracji pomimo okrutnych tortur. Zasłużył na miano bohatera, tak jak jego przyjaciele i wielu innych obrońców ojczyzny. Ale gdyby ze strachu o siebie czy bliskich postąpił inaczej? 

Uważam, że kiedy na szali leży życie, można usprawiedliwić zachowanie inne, można zrozumieć to, że strach bierze górę nad rozumem. W opowiadaniu Idy Fink „Zabawa w klucz” poznajemy Żyda – ojca, który ukrywa się przed Niemcami. Jest wyczerpany i bliski obłędu z powodu ciągłego zagrożenia. Nie wykazuje się empatią i zrozumieniem dla dziecka, które na wypadek, gdyby przyszli Niemcy, ma odegrać scenkę szukania klucza i dać ojcu czas na schowanie się. Ze strachu jest niecierpliwy, niedelikatny. A jednak trudno go za to winić. 

Studium strachu odnajdziemy w wielu lekturach omawianych w szkole średniej jak np. “Zbrodnia i kara”, “Mistrz i Małgorzata”, “Dżuma” i oczywiście w literaturze podejmującej temat wojny, okupacji, zniewolenia, holokaustu.

Język nie jest łaskawy dla strachu. Istnieje kilka frazeologizmów, które jednoznacznie wskazują, że strach jest niepożądany. Kiedy chcemy podkreślić, że nie ma się czego bać, mówimy: „Strachy na Lachy!” Podobny wydźwięk ma powiedzenie, że strach ma wielkie oczy, czy że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Po wpisaniu „strach” w przeglądarce, dostaniemy sentencje w stylu: „Jedyną rzeczą, której musisz się lękać, jest sam strach”, „Strach zabija więcej twoich marzeń, niż jakakolwiek porażka”, „W życiu wygrywa ten, kto pokonał samego siebie, swój strach, swoje lenistwo, swoją nieśmiałość.”  Mnie najbardziej spodobało się to zdanie: „Strach jest wytworem wyobraźni. To kara, cena, jaką płaci się za wyobraźnię.”

Jako że nikt nie jest tak mądry jak wszyscy, wciągnęłam  rodzinę do dysputy o strachu:

Paweł Filozof Kanapowy  (lat 21) –  Strach powinien być traktowany jako najcięższy grzech, bo wyłącza myślenie. 

Ja – Ale przecież strach przed realnym zagrożeniem jest uzasadniony, może ocalić zdrowie, a nawet życie. Ostrożność, nawet ta podyktowana strachem jest dobra. 

Paweł – Strach w tej wersji jest bardzo uzasadniony, ponieważ jest najszybszą reakcją, jaką biologia sobie wymyśliła. Jak niedźwiedź podchodzi do twojego ogniska, nie ma czasu na myślenie. Problem pojawia się jednak, gdy jest na nie czas, ale ludzie wybierają strach. Kiedy boją się Żydów, bo zaszkodzą ekonomii, albo wirusa, który przeniesie się przez maszty 5g. Bardzo łatwo jest się bać i zapomnieć o rozsądku.

Ja – A więc strach może być wygodnym wyborem i wtedy nie wolno go usprawiedliwiać? 

Paweł  – Tak. Odwaga jest tym samym co ucieczka, tylko w drugą stronę. „Fight or flight response” jest metodą naszego mózgu radzenia sobie z zagrożeniem. Można odważnie walczyć z zagrożeniem, albo strachliwie uciekać.

Łukasz Piwniczak Rozumny (lat 22) – Strach to nie antonim odwagi. Odwaga nie jest brakiem strachu. Jest umiejętnością do podjęcia ryzykownego działania pomimo odczuwania strachu. 

Ja: Gdyby Ikar trochę bardziej się bał o swoje życie, może byłby ostrożniejszy, nie wzbiłby się tak wysoko, słońce nie roztopiłoby wosku i cała historia nie skończyłaby się tragicznie. Odwaga może przyjąć formę brawury, a to nie jest dobre. Skrajności nie są dobre. 

Doszliśmy na koniec do wspólnych wniosków, że z biologicznego punktu widzenia strach jest potrzebnym mechanizmem ostrzegawczym, ale nie powinien dominować nad naszymi działaniami. Nie można jednak strachu odrzucać i wyłączać ostrożności. Istnieje ryzyko, że wtedy nasza czujność może zostać uśpiona albo że źle ocenimy sytuację – jak jagnię z bajki Krasickiego:

Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie.

Dwóch wilków jedno w lesie nadybali jagnię;

Już go mieli rozerwać; rzekło: «Jakim prawem?»

«Smacznyś, słaby i w lesie!» — Zjedli niezabawem.

Jakoś głupio się przyznać, że się boimy, paraliżuje nas lęk, nie dajemy rady. Strach jest dla słabych. Wolimy przyglądać się tym, którzy z uporem i poświęceniem  pokonują trudności, odnoszą sukces. Chcielibyśmy naśladować niezłomnych. Nie przyznajemy się do strachu i nie oswajamy go. Kto chciałby zostać nazwany tchórzem? To bez znaczenia. Fakty są takie, że mamy w sobie lęki, obawy bardziej lub mniej uzasadnione. Często żerują na tym media czy politycy, podsycając jeszcze bardziej strach. Prowadzi to nieraz do irracjonalnych zachowań. Warto o tym pomyśleć.

Lepiej jednak poddać się tyranii optymizmu niż tyranii strachu. A jeszcze lepiej po prostu zachować umiar i równowagę pomiędzy huraoptymizmem a pesymizmem podlanym obawami. Do odważnych świat należy, lecz ostrożność nie zawadzi.

Dodaj komentarz