Słowa, słowa, słowa…

Kilka lat temu byłam na wykładzie znanego polskiego językoznawcy pana profesora Jerzego Bralczyka. Wykład trwał ponad dwie godziny i przez cały ten czas profesor potrafił utrzymać 100% uwagi słuchaczy. Logika wywodu, umiejętność stopniowania napięcia czy wplatania między trudne fragmenty z wiedzy o języku lekkich, zabawnych anegdot to sztuka do pozazdroszczenia. Do dzisiaj pamiętam dowód, że słowa w języku polskim samym swoim brzmieniem wiele mówią o przedmiocie, który nazywają. Taka szklanka. Czyż nie nazywa rzeczy kruchej i delikatnej? A kubek – czyż nie mówi o naczyniu o grubych ściankach? Bardzo mi się to spodobało.

W języku polskim są na przykład słowa szemrzące: szmery, trzaski; słodkie: pierniczek, miód, cukierki; lekkie: duch, westchnienie, motyl; mroczne: groby, lochy, smoła; a nawet mokre: chlapać, kropla, plusk. Jeśli pojedyncze słowa tak działają na emocje i wyobraźnię, to co dopiero połączenia słów! Umiejętnie dobrane tworzą piękne wiersze, poruszające przemówienia, fascynujące wykłady.

Czytaj dalej Słowa, słowa, słowa…

Magiczne przejścia i fantastyczne światy

Pamiętam egzamin wstępny z języka polskiego do szkoły średniej. To był 1990 rok. Kserokopiarki nie były w powszechnym użyciu, dlatego nie rozwiązywaliśmy testów. Trzeba było napisać wypracowanie na zadany temat. Nie pamiętam tego tematu, wiem tylko, że pisałam opowiadanie. Fantastyczne opowiadanie, gdzie bohaterka zasnęła w fotelu i przeniosła się do krainy, w której panowały zupełnie inne zasady niż w świecie realnym. Szczegóły tego miejsca uleciały już z mojej pamięci, pozostała tylko ogólna koncepcja.

Czytaj dalej Magiczne przejścia i fantastyczne światy

Ile kalorii ma pączek, czyli o wolności wyboru

Ile kalorii ma pączek?

W Tłusty Czwartek to jedno z ważnych pytań, które chodzi po głowie wielu osobom. Oczywiście ludzie o hedonistycznym usposobieniu mówią z nonszalancją: „A co mi tam!” Jednak pozostali kombinują, jak uczcić Tłusty Czwartek i samemu nie zostać puszystym pączkiem. 

Otóż ostatnio wykonałam na sobie proste doświadczenie, z którego wynika, że bez wyrzutów sumienia mogę szamnąć dwa pączki (jeden to około 280 kilokalorii) pod warunkiem, że przez godzinę będę machać odnóżami na orbitreku (to dość wydajne spalanie, bo pół godziny załatwia 280 kilokalorii właśnie). No, jak jeszcze zrobię duże zakupy w supermarkecie to trzeciego pączka mogę pochłonąć bez wyrzutów sumienia.

Czytaj dalej Ile kalorii ma pączek, czyli o wolności wyboru

Badania okresowe

Co kilka lat trzeba je zrobić. Badania okresowe, czyli wycieczka do lekarzy specjalistów w celu uzyskania pieczątki “Zdolny do pracy jako nauczyciel” z datą i podpisem lekarza medycyny pracy. Ponieważ na co dzień wysilam swój głos laryngolog obowiązkowo. W tym roku po raz pierwszy jeszcze okulista. Bo pracuję przy komputerze. Mus to mus. Pani w rejestracji założyła mi kartotekę i kazała czekać pod pokojem nr 22. Usiadłam więc i czekam. Po 10 minutach wezwano mnie. Lekarka zrobiła badanie komputerowe i kazała mi czekać przed pokojem nr 23. Czekam. 15 minut. Czas wlecze się. Obserwuję ludzi, którzy obserwują swoje telefony albo buty. W końcu wezwano mnie. Doktor pochylony nad papierami nawet nie podniósł wzroku, gdy weszłam, stukając obcasami. Poprawiłam wąską spódnicę, usiadłam na przeciwko. Doktor milczy i coś pisze. Słychać długopis, którym przepisuje coś z jednej kartki na drugą. Nie mogę opędzić się od myśli, że u specjalisty od oczu oczy liczą się najmniej. Nagle pada rzeczowe pytanie: “Ile pani ma lat?” Na co ja z udanym oburzeniem: “No wie pan co?!” Reakcja była natychmiastowa! Wreszcie podniósł wzrok znad swoich papierów. To jest bezcenne uczucie zobaczyć na przeciwko siebie inteligentną istotę. Olśnienie! Parę sekund szczerej radości. Uśmiech i normalna rozmowa.

Czytaj dalej Badania okresowe