Reduta Ordona

„Reduta Ordona” nosi podtytuł „Opowiadanie adiutanta” i jest plastycznym, dynamicznym opisem bitwy, która miała miejsce w Warszawie we wrześniu 1931 roku podczas powstania listopadowego.

Tytułowy bohater Ordon to postać historyczna. Jako powstaniec walczył w kilku bitwach, za co został odznaczony krzyżem Virtuti Militari.

Wiersz Mickiewicza sprawił, że Julian Ordon zapisał się w świadomości Polaków jako heroiczny obrońca reduty na warszawskiej Woli, który wybrał śmierć i wysadzenie baterii artyleryjskiej zamiast poddania jej wrogom.

W rzeczywistości bohater nie zginął. Był ranny, ale udało mu się wymknąć, a po upadku powstania emigrował do Wielkiej Brytanii. Popełnił samobójstwo we Florencji w 1889 roku.

Czy stworzona przez Mickiewicza legenda ciążyła Ordonowi? Wieszcz pogrzebał go przecież za życia w swoim wierszu, co miało swoje konsekwencje. Zrobił to zapewne nieświadomie. Mickiewicz nie uczestniczył w powstaniu listopadowym, a o jego przebiegu dowiadywał się z relacji świadków. Tak czy inaczej Julian czy też według innych źródeł Juliusz Ordon stał się postacią, która świetnie wpisywała się w romantyczną koncepcję poświęcenia życia dla ojczyzny przez jednostkę.

Kim jest adiutant?

To poeta Stefan Garczyński, który opowiedział Mickiewiczowi o obronie Woli. Garczyński pełnił wtedy funkcję adiutanta czyli przybocznego generała Jana Nepomucena Umińskiego. To on jest osobą mówiącą w wierszu. Nie bierze udziału w opisywanych wydarzeniach, jest bezsilny, razem z generałem ogląda walkę z pewnej odległości.

Nam strzelać nie kazano. — Wstąpiłem na działo

I spojrzałem na pole; dwieście armat grzmiało.

Jak przebiegała bitwa?

Z początkowych linijek wiersza dowiadujemy się o miażdżącej przewadze Moskali nad obrońcami reduty.

Artyleryji ruskiej ciągną się szeregi,

Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi;

(…)

Wylewa się z pod skrzydła ściśniona piechota

Długą, czarną kolumną, jako lawa błota,

Nasypana iskrami bagnetów. Jak sępy,

Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy.

Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,

Jak głaz, bodzący morze, reduta Ordona.

Sześć tylko miała harmat. Wciąż dymią i świecą;

Moskale atakują bez ustanku. Polacy bronią się zaciekle. Kiedy skończyły im się kule armatnie, sięgają po broń ręczną. I walczą aż do ostatniego naboju w ładownicy.

Na koniec bez rozwagi, bez czucia, pamięci,

Żołnierz, jako młyn palny, nabija, grzmi, kręci

Broń od oka do nogi, od nogi na oko:

Aż ręka w ładownicy długo i głęboko

Szukała, nie znalazła — i żołnierz pobladnął,

Nie znalazłszy ładunku, już bronią nie władnął,

I uczuł, że go pali strzelba rozogniona;

Upuścił ją i upadł; nim dobiją, skona!…

Kiedy losy bitwy wydają się być przesądzone, a na wałach obronnych mrowią się już wrogowie, dowódca Ordon skacze do lochów i podpalając proch strzelniczy, wysadza w powietrze redutę, jej obrońców, atakujących i samego siebie.

Jak przedstawia się obraz polskiego dowódcy i rosyjskiego cara?

Mickiewicz zastosował bardzo wyraźny kontrast. Polski dowódca bierze czynny udział w bitwie, mimo ogromnej przewagi wroga nie ustaje w walce, a na koniec poświęca swoje życie dla ojczyzny.

Car wydaje rozkazy z dalekiej stolicy. Nazwany zostaje mocarzem, który jest silny jak Bóg i złośliwy jak szatan.

Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?

Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?

Nie, on siedzi o pięćset mil na swéj stolicy,

Król wielki, samowładnik świata połowicy.

Zmarszczył brwi, — i tysiące kibitek wnet leci;

Podpisał, — tysiąc matek opłakuje dzieci;

Skinął, — padają knuty od Niemna do Chiwy.

Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy!

Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże,

Gdy poselstwo paryskie twoje stopy liże:

Warszawa jedna twojéj mocy się urąga,

Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,

Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojéj głowy,

Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!

Fragment ten (szczególnie pytania retoryczne i końcowe wykrzyknienie) jest przykładem gorzkiej ironii i nienawiści w stosunku do potężnego zaborcy.

Jakie środki poetyckie zastosował Mickiewicz w „Reducie Ordona”?

Poeta stworzył dynamiczny obraz bitwy poprzez zastosowanie:

  • wielu epitetów:

Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,

Jak głaz, bodzący morze, reduta Ordona.

  • porównań:

I widziałem ich wodza; — przybiegł, mieczem skinął,

I jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął.

(…)

Patrz, tam granat w sam środek kolumny się nurza,

Jak w fale bryła lawy, pułk dymem zachmurza;

  • metafor:

Zgasł; — tak zgasła reduta. Czyż ostatnie działo,

Śtrącone z łoża, w piasku paszczę zagrzebało?

Czy zapał krwią ostatni bombardyjer zalał?

  • ożywień:

Tam kula, lecąc, z dala grozi, szumi, wyje,

Ryczy, jak byk przed bitwą, miota się, grunt ryje; —

Już dopadła; jak boa śród kolumn się zwija,

Pali piersią, rwie zębem, oddechem zabija.

  • wyrazów dźwiękonaśladowczych:

jęk, huk, szumi, wyje

  • Dynamikę opisywanych zdarzeń podkreśla również gęsta interpunkcja, krótkie zdania, równoważniki zdań, wyliczenia czy wykrzyknienia.

Opis wydarzeń jest również bardzo plastyczny.

  • Z czernią mrowiących się Moskali zestawiona została biel reduty:

Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy.

Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,

Jak głaz, bodzący morze, reduta Ordona.

(…)

Ura! ura! Patrz, blisko reduty, już w rowy

Walą się, na faszynę kładąc swe tułowy;

Już czernią się na białych palisadach wałów.

  • Obok bieli gdzieniegdzie pojawia się czerwień symbolizująca krwawą walkę, ale też miłość do ojczyzny:

Jeszcze reduta w środku, jasna od wystrzałów,

Czerwieni się nad czernią

  • Z  nagłym blaskiem zestawiono ciemność:

Tu blask, — dym, — chwila cicho — i huk jak stu gromów!

Zaćmiło się powietrze od ziemi wyłomów.

Część wzruszająca i refleksyjna

  • W opowieści adiutanta pojawia się fragment wyrażający żal i ogromny smutek z powodu przegranej:

Pociemniało mi w oczach; a gdym łzy ocierał,

Słyszałem, że coś do mnie mówił mój Jenerał.

On przez lunetę, wspartą na mojém ramieniu,

Długo na szturm i szaniec poglądał w milczeniu.

Na koniec rzekł: „Stracona”. — Spod lunety jego

Wymknęło się łez kilka

  • W ostatnich linijkach utworu, po opisie ostatecznego wyniku bitwy odnajdziemy część refleksyjną:

I powoli dym rzedniał, opadał deszcz piasku.

Spojrzałem na redutę. — Wały, palisady,

Działa, i naszych garstka i wrogów gromady:

Wszystko jako sen znikło! — Tylko czarna bryła

Ziemi niekształtnéj leży — rozjemcza mogiła.

Tam i ci, co bronili, — i ci, co się wdarli,

Pierwszy raz pokój szczery i wieczny zawarli;

Choćby cesarz Moskalom kazał wstać: już dusza

Moskiewska, tam raz pierwszy, Cesarza nie słusza!

Tam zagrzebane tylu set ciała, imiona:

Dusze gdzie? nie wiem; lecz wiem, gdzie dusza Ordona

On będzie Patron szańców! —

Bo dzieło zniszczenia

W dobréj sprawie jest święte, jak dzieło tworzenia:

Bóg wyrzekł słowo stań się, Bóg i zgiń wyrzecze!

Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,

Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona

Obleją, jak Moskale redutę Ordona:

Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,

Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę.

I tu daje o sobie znać romantyczna wiara w sprawiedliwość, która jeśli nie może pochodzić od ludzi, na pewno w końcu zostanie zesłana przez Boga.

Dodaj komentarz